Po skończonym posiłku wstałam i otrzepałam się z okruchów. Otuliłam się ciaśniej swetrem, wrześniowe noce były coraz zimniejsze. Nie wiedziałam za bardzo co mogę ze sobą zrobić, serce biło mi jak szalone a moja klatka piersiowa szybko się poruszała.
-Myśl Sophie- przytknęłam palec do ust. Zamknęłam oczy i starałam się uspokoić, odliczając od 10 w dół.. takiej kontroli mnie nauczyła mama. Wzdrygnęłam się na wkradający się obraz jej martwego ciała do mojego umysłu.
Ruszyłam z miejsca, nie mogłam tu tak zostać, musiałam znaleźć sobie jakieś zajęcie na te dwa kolejne dni. Zatknęłam kosmyk włosów za ucho i wydęłam dolną wargę. Mogłabym się schować w mieszkaniu Kate, ale nie mogłam pozwolić na to, by ktoś mnie zauważył. Sąsiedzi zaraz wezwaliby policję.. jestem poszukiwana listem gończym. Wszystko we mnie się gotowało, nadszedł czas żeby po tylu latach w końcu się zemścić. To wszystko wina tego chłopaka.. wszystko zaczęło się zmieniać w koszmar w moim życiu odkąd się tylko w nim pojawił.
Szłam ulicami miasta, starałam się unikać te najbardziej ruchliwe, Nasunęłam kaptur bardziej, tak żeby zakrywał mi twarz.
Wiedziałam, że Kate długo to planowała. Nie skojarzyłam od razu, że potrafi mi wysyłać sekretne sygnały, nie mogła nic zrobić. Była w niebezpieczeństwie, była pod presją ich wszystkich. Pisząc że mam przyjść od zachodu miała na myśli wschód. Pisała do mnie w gazetach, ogłoszeniach. Mogłam wyłapywać te pojedyncze słowa. Okoliczności nie sprzyjały lepszemu komunikowaniu się. Dobrze, że ta głupia nauczycielka zdążyła chociaż nauczyć mnie czytać, pisać, liczyć. Jak mogła pozwolić sobie na to, by odejść, kiedy widziała, że Jej podopieczna jest tak źle traktowana? Pewnie dostała kupę kasy.
-Ała!-krzyknęłam, O moje ramię zahaczył jakiś chłopak idący z imprezy.- Jak chodzisz chuju?
Na dźwięk ostatnich słów on się zatrzymał.
-Jak mnie nazwałaś?-Jego głos był niski. Nie wiem czy zdążył przejść mutację. Próbował grać twardego. Miałam do czynienia z gorszymi od niego.
-Chujem. Przeliterować?- Nie pamiętam kiedy ostatni raz rozmawiałam z kimś. Czułam się zbyt pewnie siebie po otrzymanej wiadomości.
Złapał palcami czubek nosa i odchylił lekko głowę do tyłu. Po chwili ruszył w moją stronę. Dało się wyczuć jak bardzo cuchnie alkoholem i trawką.
-Posłuchaj ty mała suko..- gdy podniósł na mnie wzrok jego źrenice się rozszerzyły.- To ty..
Złapał się za usta i cofnął o pół kroku. Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Najwyraźniej policja na bieżąco aktualizowała mój rysopis.
-Sophie Cooper.- nie umiałam nic wyczytać z jego głosu. Jedynie uderzyłam go w ramię
-Zamknij się, bo inaczej własna matka Cię nie pozna- nie wiedziałam, czy moja groźba może mieć pokrycie. Był nieco wyższy ode mnie.
-Ty mnie nie pamiętasz, co?
Teraz byłam już całkiem zbita z tropu. Patrzyłam na niego jakby miał dwie głowy.
-Co proszę?
-Jestem Nicholas Anderson
Anderson.. co mi to nazwisko mówi? Odblokowałam jakąś granicę w mojej głowie dzielącą mnie z moim dawnym życiem.
-Ty jesteś synem służącej, która u nas pracowała?
-Dokładnie! Kiedyś nam się pozwalano bawić jak matka zabierała mnie do pracy, a potem..- urwał w pół słowa i podrapał się w tył głowy.
-Pamiętam- mój głos był niski. Oduczyłam się okazywać uczucia. Mam gdzieś czyjeś zdanie a tym bardziej uczucia. To kolejny chujek, który stanął na mojej drodze. Ale wiedziałam, że może mi się przydać.. -Chciałbyś coś dla mnie zrobić?
Prychnął a ja spojrzałam na niego ostrym spojrzeniem. Zmienił mu się wyraz twarzy i odchrząknął.
-Zgaduję, że wiesz, że poszukuje Cię policja, interpol i sprawę ostatnio przejęło FBI?
Wywróciłam oczami. Ta wyliczanka chyba nigdy nie miałaby końca.
-I co z tego?- zapytałam go. Po raz pierwszy spojrzałam mu w oczy. Niebieskie.
-Wiesz ile mógłbym dostać kasy za wsypanie Cię?- znieruchomiałam. Pieniądze były ogromne.. a sprawa jeszcze bardziej pokręcona.- Hej, hej.. żartowałem.- zaśmiał się lekko. Moje oczy spochmurniały spojrzałam na niego spode łba. Zacisnęłam zęby. Miałam ochotę ścisnąć moją rękę na jego gardle. Nie mogłam. Nie teraz. Wysiliłam się na uśmiech, na taki, jaki mnie było stać. Był sztuczny a przede wszystkim nie wróżył niczego dobrego.
-To co Nick.. pomożesz mi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz