Nie wiem dlaczego dostałam tyle jedzenia.Od pewnego czasu miałam go pod dostatkiem. Od pewnego czasu wszystko było inne. Podniosłam talerz z kolejną porcją jedzenia i cisnęłam nim o ścianę. Po chwili usłyszałam kroki, wiedziałam co nastąpi. Do pokoju wpadł mój ojciec, spojrzał na ścianę po której spływały resztki jakiegoś "zdrowego" jedzenia. Jego twarz była przepełniona gniewem, wymierzył mi cios w policzek. Upadłam na ziemię zaraz obok wielkiego okno, zajmującego całą ścianę. Nie podniosłam wzroku. Usłyszałam ciche łkanie mojej mamy za plecami ojca. Chciał kopnąć mnie w brzuch ale gniew i łzy przerwał Jej okrzyk
-Robercie, zostaw!-rzuciła się ku niemu, chwytając go za ramię. Znów nastąpiła cisza, po chwili oboje wyszli z pokoju.
Nasz dom był luksusowy, pamiętam, że miał kształt litery 'C' . Piękne, oryginalne obrazy zdobiły ściany. Służba dbała o porządek. W tym domu moglibyście odnaleźć wszystko, czego pragniecie. Oprócz jednego.. mój ociec to tyran. Nie wyobrażajcie sobie patologicznej rodziny, gdzie on jest alkoholikiem i tłucze matkę. To nie tak, był kiedyś.. dobry. Pamiętam te czasy jak przez mgłę. Jednak interesy, które zaczął prowadzić zmieniły go. Z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że należy do mafii. Brzmi śmiesznie no nie? Zaraz wyobrazicie go sobie jako potężnego, umięśnionego goryla albo cichociemną osobę niczym postać z 'Matrixa'. Nosił garnitur, nie byle jaki. Był elegancki, wysportowany, można rzec.. ideał każdej kobiety. Może dlatego moja mama go pokochała. Jednak on nie pokochał mnie. Od zawsze miałam wrażenie, że zrobił mnie po 'coś'. Czym to było? Może to właśnie chcę Wam przedstawić?
Moja mama mnie jednak kochała, kochała mnie jak wszystkie matki swoje dzieci. Kochała mnie za ich dwoje.
Moje myśli przerwało ciche stukanie o szybę. To ściana właściwie była szklana ściana. Otworzyłam ciężkie powieki i spojrzałam na swoje malutkie rączki. Miałam niecałe 13 lat, a moje życie już dawało mi w kość. Oblizałam suche usta, które były słonawe od łez i przekręciłam się tak by wyjrzeć na podwórze. Dlaczego wspomniałam o tym jaki kształt miał mój dom? Otóż po przeciwległej jego stronie był pokój, identyczny jak mój. Przy szybie w tamtym pokoju siedział chłopak. On miał wszystko. Miał miłość mojego ojca. Niegdyś podejrzewałam,że jest to jego nieślubne dziecko, jednak gdyby tak było moja mama nie odwiedzałaby tego chłopaka.
Siedział on po turecku i patrzył na mnie. Nigdy nie mogłam dostrzec co posiada w głębi pokoju, była przyciemniona. On jednak siedział i przyglądał mi się. A ja leżałam na podłodze i patrzyłam na niego.Pojawił się w Naszym domu kilka miesięcy temu. Rzadko mogłam Go zastać, często nie było go godzinami, dniami. Gdy kiedyś zapytałam mojej matki o niego, przemilczała to. Widziałam jednak w nim coś.. za dnia na dzień był szczuplejszy, jego skóra była bledsza, ruch sprawiał mu wysiłek. Nie znałam nawet jego imienia. Wszystko co dotyczyło jego było zakazane.
Nie chodziłam do szkoły. Miałam prywatną nauczycielkę, ale i ona przestała przychodzić do mnie. Widziałam od czasu do czasu Kate, siostrę mojej mamy i przyjaciółkę ojca. Każdego dnia widziałam służbę,która przynosiła mi jedzenie i różnego rodzaju leki. Widywałam mamę, ojca. No i jego.
Usłyszałam kłótnię za drzwiami. To było coś niespotykanego.Zazwyczaj panowała tam głucha cisza. Wiedziałam, że nie mogę wyjrzeć na korytarz, bo drzwi są zamknięte od wielu tygodni.
-Nie udało mi się go przekupić, nikogo mi się nie udało. Rozumiesz?!- Mój ojciec nie mówił, on warczał. Mogłam się domyślić, że jego twarz jest cała czerwona.
-Robercie, przecież można to załatwić przez szpital. Tak normalnie, poszukamy dawcy-to był cichy, błagalny głos mojej mamy.
-Jesteś naprawdę taka głupia? Chcesz, żeby od razu wszystko było nie tak? Tu chodzi o duże pieniądze, o wpływowych ludzi.
-Co chcesz zrobić?
-Musimy to załatwić za granicą-moja mama wpadła w płacz, płacz jakiego nigdy dotąd nie słyszałam
-Przecież ona tego nie przeżyje! Dlaczego właśnie ona? Czy od początku była do tego stworzona?
-Zamknij się!-słyszałam jak mama upada na podłogę.
Zaczęłam szarpać za klamkę, jednak odpowiadała mi głucha cisza. Usiadłam pod drzwiami. Chyba zasnęłam.
Nie wiem ile czasu minęło, kiedy ktoś zaczął grzebać w zamku. Odskoczyłam od drzwi i do pokoju wszedł kolega mojego ojca.Znałam go od dziecka.Nigdy nie należał do moich ulubieńców. Miał w sobie coś przebiegłego. Usiadł na łóżku i poklepał miejsce obok siebie. Posłusznie zajęłam miejsce obok niego. Zaczął wymachiwać bronią, odłożył ją tusz przy mojej nodze.
-Zobacz Sophie, fajna, prawda?- Milczałam i Tom mocno chwycił mnie za kark, syknęłam z bólu-Może być łaskawie odpowiedziała?
-Tak. Bardzo mi się podoba- Kłamałam, wiedziałam, że to rodzi zło.
-No śmiało, dotknij jej, złap ją w swoje ręce-Posłusznie wzięłam w dłoń spluwę, niczym morderca. Czułam dreszcze. Zobaczyłam, że na jednej dłoni Tom'a jest nałożona rękawiczka. Taka biała, elegancka, czysta. Chwycił nią ostrożnie broń i wyszedł, zamykając ze sobą drzwi.
Na dworze zapanowała noc. Czułam zmęczenie, strach przed tym co usłyszałam za drzwiami.
-Nie Robercie! Zostaw ją! To moje całe życie- krzyczała moja mama. Słyszałam jakieś odgłosy, moja mama znów płakała.
Usłyszałam strzał.
-Coś Ty kurwa..?-Mój ojciec wciągnął głośno powietrze.
Potem wszystko wydarzyło się szybko.
Drzwi otworzyły się na szeroko, w korytarzu zobaczyłam moją mamę leżącą w kałuży krwi. Nie ruszała się. Nie oddychała. Nie żyła.
-Mamusiu!-Rzuciłam się w jej stronę. Dwóch mężczyzn podeszło do mnie i wbiło mi strzykawkę w szyję. Zapadła ciemność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz