sobota, 14 stycznia 2017

Siedem.

Pamiętam to jeszcze. Uwielbiałam to jak większość dziewczyn. Galerie handlowe nie były kiedyś tak wielkie jak dziś, ale pamiętam jak chodziłyśmy z mamą na zakupy. Sklep spożywczy połączony z.. każdym działem, można było tutaj nawet kupić wycieczkę do Europy.  Ja jednak nie starałam nadużywać naszego czasu. Sięgnęłam po czarne spodnie, były dość wąskie, miałam nadzieję, że się w nie zmieszczę i jakąś białą podkoszulkę. Wybrałam czarne trampki, bieliznę. Właściwie z bielizną miałam największy problem, nie chodziłam w biustonoszu nigdy. Nie miałam dużych piersi ani też malutkich piłeczek pingpongowych. Wybrałam zażenowana rozmiar "pośrodku".
-Jeśli chcesz zmienić image proponuję okulary-głos Nicholasa wyrwał mnie z rozmyśleń. Ukryłam biustonosz pod innymi ubraniami.
-Ale ja nie mam wady wzroku- na mojej twarzy pojawił się lekki grymas. Okulary miały duże szkła i brązowe oprawki. Co trzecia Kanadyjka nosiła takie.
-To są "zerówki"
-Co?
-Okulary, które nie są na żadną wadę, każdy je może nosić
-To po co są produkowane? Przecież okulary nosi się, gdy ma się wadę wzroku.- Nicholas się zaśmiał a ja sie zaczęłam denerwować, nie rozumiejąc o co Mu chodzi.
-Wybacz,  czasem zapominam, że nie było Cię tu tyle lat. Nosi się je bo taka jest moda, żeby nadać twarzy jakiś wyraz. Sam nie wiem, kobiety są dziwne.
-Wcale nie, jesteśmy zdecydowanie lepszą płcią.
-Powiedzmy- uderzyłam go lekko w ramię
-Ała! A to za co?
-Za zwątpienie. Włóż je do mojego koszyka. Jeszcze tylko farba do włosów
-Wolę Cię w tym kolarze
-Wydaje mi się że nie masz tu nic do gadania. 

Poszliśmy do działu, gdzie znajdowały się wszelkie kosmetyki. Odwróciłam się do Nicka i zapytałam:
-Mógłbyś poczekać chwilę? Chciałabym.. no wiesz- Podrapałam się w tył głowy a On jedynie skinął głową.  Zaczęłam się przechadzać powoli wzdłuż alejki. Nie wiedziałam do czego służy większość rzeczy... "zalotka", "eyeliner". Za moich czasów tego nie było. A może było, tylko kompletnie nie miałam z tym nic wspólnego, cieszyłam się dzieciństwem. Wrzuciłam maszynkę do depilacji. Zawsze robiłam to po prostu czymś ostrym, albo najzwyczajniej w świecie żyletką. Wrzuciłam do koszyka też dwie farby"mleczna czekolada", pęsetę, jakiś jasnoróżowy błyszczyk, tusz do rzęs, puder. Wystarczy. Szkoda więcej pieniędzy.
Odnalazłam Nicka, który oglądał modele do sklejania. 

-Lubisz to?-zapytałam
-Tak, gdy tylko mam wolną chwilę uwielbiam składać takie rzeczy.. najbardziej samoloty. 
-Chodźmy, wybierzemy coś na kolację i na śniadanie

Ruszyliśmy między następnymi działami w sklepie. Wybraliśmy mrożoną pizzę, jakieś płatki śniadaniowe, soki, mleko.  Ustawiliśmy się w kolejce do kasy
-Twoja mama czasem wspomina Nas?-zapytałam cicho
-Tak, nadal nie wie co się mogło stać, trochę się przyjaźniła z Twoją mamą-Moje oczy mało nie wyszły z orbit, po tym co usłyszałam
-Jak to? 
-Nie mówię,że czesały sobie nawzajem włosy i opowiadały jak im minął dzień, ale po prostu Twoja mama gdy w nocy nie mogła spać często przychodziła do kuchni. Mama robiła jej wtedy gorącą czekoladę i rozmawiały.
-Masz, zapłać Ty, ja nie chcę żeby mój wzrok choćby spotkał się z tą kasjerką- powiedziałam bardzo cichutko. Nick stanął przodem i zaczął pakować zakupy, które już były skasowane, na koniec zapłacił i kierowaliśmy się ku wyjściu. 


Przez moje ciało przeszło setki dreszczy. Stanęłam a świat się wokół mnie zatrzymał. Mój wzrok utkwił w kartkę która wisiała na ścianie.
"SOPHIE COOPER, POSZUKIWANA, DZIŚ MOŻE WYGLĄDAĆ TAK! JEŚLI..."
-Zerwij ten plakat-syknęłam i ruszyłam powoli do drzwi wyjściowych. Nick po chwili do mnie dołączył. Szłam pospiesznie do vana i usiadłam na miejscu pasażera. Czułam jak cała się gotuję a łzy cisną się do moich oczu. Gdy Nick usiadł obok wyrwałam mu świstek z ręki. Zaczął jechać.
Opuszkami palców dotknęłam twarz dziewczyny. Dobrze zaprojektowanej komputerowo. Otworzyłam okno Mieli jedynie moje zdjęcia sprzed kilku lat, dawno im nie dałam się złapać. Była podobna do mnie, ale nie taka sama. Różniła się tylko paroma szczegółami. Wzrokiem prześledziłam listę postawionych mi zarzutów. 

-Ja tego nie zrobiłam.- Spojrzałam w stronę zachodzącego słońca. Ciepły wiatr muskał moją skórę, a ja po raz pierwszy poczułam jak łzy bez pohamowania płyną z moich oczu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz